ING INVESTMENT MANAGEMENT

Archiwum

2010-07-06

Na rozdrożu.

Miniony tydzień przyniósł umiarkowane spadki na polskim rynku akcji. Indeks szerokiego rynku WIG obniżył się o 1,4%. Najmocniej spadały większe spółki – indeks WIG20 zakończył tydzień ze stratą 1,6%. Z sektorów najlepiej zachowały się defensywne telekomy, a najsłabiej relatywnie drogie banki. Bardzo słabo wypadły rynki rozwinięte z USA na czele – indeks S&P500 spadł o 5%. Wielu analityków technicznych zwraca uwagę na uformowanie się niekorzystnej dla posiadaczy akcji formacji głowy i ramion, która może sprowadzić rynek amerykański do poziomów w okolicach 900 punktów.

W tym miejscu należy wspomnieć także o debiucie akcji spółki Tauron Polska Energia, który miał miejsce w ubiegłą środę. Na pierwszej sesji, akcje drugiego co do wielkości polskiego wytwórcy prądu spadły o niecałe 2%. Słaby debiutu naszym zdaniem był spowodowany raczej globalną sytuacją niż wyceną spółki.

Ostatni tydzień obfitował w publikacje kluczowych danych makroekonomicznych. W Polsce czwartkowa publikacja PMI pozytywnie zaskoczyła analityków – indeks wzrósł do 53,3 wobec oczekiwań na poziomie 52,3. Wcześniej poznaliśmy decyzję RPP o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Należy przypomnieć, że było to pierwsze posiedzenie Rady pod przewodnictwem nowego Prezesa Marka Belki. W piątek doszło z kolei do publikacji przez NBP optymistycznych prognoz dotyczących inflacji oraz dynamiki PKB na najbliższe lata. Analitycy banku prognozują wzrost PKB na 3,2% w 2010, znaczne przyśpieszenie do 4,6% w 2011 i dobrą dynamikę na poziomie 3,7% w 2012, głównie za sprawą inwestycji związanych z EURO 2012. W Stanach Zjednoczonych pojawiły się zaś gorsze dane. Indeks PMI sektora przemysłowego obniżył się do 56,2 z 59,7 w maju. Natomiast w piątek raport na temat bezrobocie okazał się mieszany. Stopa bezrobocia co prawda obniżyła się do 9,5%, jednakże spadła liczba etatów generowanych poza rolnictwem.

Pomimo gorszych danych indeksy giełdowe w końcówce tygodnia tylko nieznacznie pogłębiły spadki. Większość ekonomistów, podziela zdanie, że słabsze dane z realnej gospodarki są raczej oznaką ścieżki wolniejszego wzrostu gospodarczego niż teorii „drugiego dna” recesji. Amerykański PMI sektora przemysłowego na poziomie powyżej 55 punktów w dalszym ciągu sugeruje możliwą do osiągnięcia dynamikę PKB na poziomie 4%. Według analityków bankowych ING - sięgając do odleglejszej historii i kryzysu latach 70-tych minionego wieku, znajdujemy się prawdopodobnie w podobnym miejscu jak we wrześniu 1975 roku. Okres ten charakteryzował się spadającą inflacją, spadającymi rynkowymi stopami procentowymi oraz umacniającym się dolarem. Rynki obawiały się głównie o wysokie deficyty budżetowe i słabnący wzrost gospodarczy. Ratunkiem okazały się interwencje FED-u. Rynek jeszcze przez trzy miesiące znajdował się w fazie konsolidacji, po czym nastąpił spory wzrost. Patrząc na bliższą nam historię, obecne sytuacja polskiego rynku jak i gospodarki również bardzo przypomina rok 2004. Dynamika wzrostów indeksu WIG rok do roku obniżyła się wtedy z ok.75% na wiosnę 2004 do ok.5 % na wiosnę 2005. Zatem być może czeka nas trzy- do dziewięciomiesięczny okres marazmu, charakteryzujący się umiarkowaną zmiennością, po którym powrócą solidne wzrosty. Co ciekawe w obu wspomnianych wyżej okresach stopy zwrotu z akcji, pomimo niewielkich zmian, pozytywnie wyróżniały się na tle innych klas aktywów.

Bartłomiej Chyłek
Starszy Analityk Akcji
ING Investment Management (Polska) S.A.

Share |

WWW.INGIM.COM